Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Patronujemy

Polcon 2012
"Polcon 2012"

23-26.08.2012, Wrocław

Hardkon 2012@World.End
"Hardkon 2012@World.End"

29.06-7.07.2012, Gliśno Wielkie

Podążaj Twitter Facebook RSS

Recenzja

Enklawa Network
Autor: Paweł "Cursian" Raban
Opublikowano: 26.12.2011

70 lat to dostojny wiek. Ciężko pracujący przez całe życie ludzie mogą sobie wreszcie pozwolić na oddawanie się hobby lub wakacyjne eskapady (pod warunkiem, że nie wywodzą się z Polski). Niektórzy preferują radosne lenistwo, inni wolą aktywny wypoczynek: przejażdżki rowerowe czy spacery z kijaszkami o bliżej niesprecyzowanej użyteczności. Istnieje jednak pewien staruszek, który zawstydziłby swoim zdrowiem nie tylko większość dwudziestolatków, ale także słynnego TurboDymoMana – Batman. Stworzona w 1939 roku postać przeżywa ostatnimi czasy prawdziwy renesans. Przyczyniły się do niego świetny film Mroczny Rycerz i rewelacyjna gra studia Rocksteady – Batman: Arkham Asylum. Najnowsza część tej ostatniej ujrzała niedawno światło dzienne. Nadszedł więc czas, by wciągnąć majtki na spodnie i rzucić się do walki ze złem i występkiem!

Gry PC - Galeria - Batman: Arkham City - Screeny

Miasto Gotham. Po pamiętnych wydarzeniach w Azylu Arkham burmistrz Quincy Sharp postanowił wprowadzić radykalne zmiany w systemie penitencjarnym swoich włości. W rekordowo krótkim czasie wykupił wielkie połacie północnych dzielnic metropolii i na ich miejscu otworzył ogromne, przypominające getto więzienie – Arkham City. Naczelnikiem zakładu został Hugo Strange, genialny psycholog, który przy pomocy technik profilowania osobowości ustalił prawdziwą tożsamość Batmana. Wprowadził tam pilotażowy program zdalnego nadzorowania – przybytek został opleciony siecią kamer i pozbawiony personelu. Jak można się było spodziewać, pozostawieni samym sobie zwyrodnialcy szybko wyrwali się spod kontroli i wzięli sprawy we własne ręce. Arkham City zamieniło się w bole bitwy pomiędzy zbirami Jokera, Dwóch Twarzy i Pingwina. Stale zyskujący na intensywności konflikt zaczynał zagrażać całemu Gotham. W wyniku pewnych wydarzeń na przymusowe wakacje trafił także sam Mroczny Rycerz. Na domiar złego Hugo Strange zagroził uruchomieniem budzącego grozę Protokołu 10...

Fabuła gry stoi na bardzo wysokim poziomie. Autorzy przygotowali dla nas liczne, emocjonujące wydarzenia i niespodziewane zwroty akcji. Szczególnie piorunujące wrażenie wywołują początek i zakończenie opowieści – przez tych kilkanaście minut nasza szczęka niejednokrotnie dosięgnie podłogi. Pewne wątpliwości można mieć jedynie w sprawie lokalizacji Arkham City na mapie miasta. Więzienie umiejscowiono wprawdzie w najstarszej i najbardziej zniszczonej jego części, ale pozostawiono działającą hutę, zakłady chemiczne i dostęp do morza. Wystarczyłoby przecież sklecić byle jaką łajbę i już można pokusić się o ucieczkę na wolność...
Ten mało istotny szczegół w najmniejszym nawet stopniu nie umniejsza kunsztu całości – nieustanne pogawędki skazańców i posępne, mroczne uliczki Gotham budują rewelacyjny klimat.
Na największą pochwałę zasługują jednak postaci superłotrów. O Ile do wysokiego poziomu Jokera zdążyliśmy już przywyknąć, to Dwie Twarze, Pingwin czy Zsasz (który tym razem otrzymał większą rolę) wprawiają w szczery zachwyt. Znakomity efekt końcowy udało się osiągnąć miedzy innymi za sprawą rewelacyjnego voice-actingu – chory, psychopatyczny ton Zsasza, czy obłąkańczy rechot Jokera wywołują ciarki na plecach i uświadamiają nam z jakimi pokręconymi indywiduami mamy do czynienia. Paradoksalnie, najsłabiej wypadającą postacią jest sam główny bohater - to zwyczajny mruk bez cienia charyzmy.

Gry PC - Galeria - Batman: Arkham City - Screeny

Przed premierą gry twórcy zarzekali się, że jednym z jej największych atutów będzie otwarty charakter świata. Obietnice udało się spełnić jedynie częściowo. Faktem jest, że możemy wspiąć się na dowolny budynek, swobodnie szybować na płaszczu i przemieszczać się za pomocą wyrzutni lin. Problem w tym, że teren jaki oddano nam do dyspozycji nie powala rozmiarami i odpowiada mniej więcej pierwszej ze znanych z GTA 4 wysp. Nie oznacza to jednak wcale, że zwiedzając aleje Gotham będziemy ziewać z nudów. Oprócz wykonywania misji posuwających główny wątek do przodu, mamy możliwość podjęcia się wielu zadań pobocznych. Poprowadzimy śledztwo w sprawie tajemniczego snajpera, zawrzemy alians z jednym z największych (dosłownie) oponentów Mrocznego Rycerza czy rozwiążemy nowy zestaw szarad Riddlera – Edward Nigma przygotował dla nas liczne, intrygujące wyzwania testujące naszą zręczność i inteligencję. Zważywszy na ich sporą różnorodność (o wiele większą niż w części pierwszej), sprostanie im wszystkim sprawia prawdziwą przyjemność i jest jednym z największych atutów gry.

Inną powszechnie anonsowaną przez Rocksteady opcją jest dodatkowa postać grywalna – Catwoman. Kocica budzi mieszane uczucia – wyposażono ją w całkowicie inne niż w przypadku jej „kolegi” gadżety i zdolności (bicz, chodzenie po suficie), ale niemal całkowicie pominięto udział w fabule. Wszystkie jej występy zabiorą nam nie więcej niż trzydzieści minut, a wpływ jej działań na historię jest raczej niewielki. Nie sposób pozbyć się uczucia, że dziewczynę wciśnięto tu odrobinę na siłę. Złośliwi mogliby rzec, że przy doborze bohaterów zadziałał parytet...

Gry PC - Galeria - Batman: Arkham City - Screeny

Wielkim atutem pierwszej części gry był system walki o nazwie free flow. Niezwykle efektowne, proste w obsłudze (acz trudne do opanowania na mistrzowskim poziomie) potyczki wracają w glorii i chwale. Satysfakcja po płynnym, splecionym w jedną kombinację, wyeliminowaniu kilku wrogów jest tym większa, że wyposażano ich w nowe umiejętności i ekwipunek – miny, pancerze czy tarcze balistyczne napsują nam sporo krwi. Należy zaznaczyć, że Gacuś również nie próżnował i od czasów Arkham Asylum poszerzył repertuar swoich ruchów między innymi o podwójne kontry, ogłuszający wszystkich wokół rój nietoperzy czy też dobijający powalonych oponentów deszcz batarangów. O dziwo, do wykonywania tych wszystkich wygibasów z powodzeniem wystarczy nam sama klawiatura, choć oczywiście jeśli posiadamy joypad, także zrobimy z niego dobry użytek.

Żadna przyzwoita gra o Mrocznym Rycerzu nie mogłaby się obyć bez licznych, interesujących gadżetów. Świadome tego Rocksteady zasypało nas całymi tonami nowych zabawek i znacząco zmodyfikowało część starych. Grę zaczynamy z większością urządzeń, jakie udało nam się zgromadzić podczas naszej wizyty w Azylu Arkham. Niektóre z nich zyskały na użyteczności. Dla przykładu - wybuchowego żelu możemy użyć podczas walki, a zdalnie sterowany batarang stał się o wiele łatwiejszy w obsłudze.
Wraz z postępem fabuły zyskamy także dostęp do zupełnie świeżych wynalazków, takich jak impuls elektromagnetyczny (obezwładniający wrogów lub uruchamiający silniki elektryczne), czy mroźny granat (skuwający zbirów lodem lub zamrażający wodę). Wybór jest więc naprawdę ogromny, a w dodatku niemal każdy gadżet ma swoje zastosowanie praktyczne i nie jest zwyczajnym zapychaczem kieszeni.

Gry PC - Galeria - Batman: Arkham City - Screeny

Fani pierwszej części z pewnością pamiętają zaimplementowany w niej zestaw wyzwań walki i cichego łowcy. Ten dodatkowy tryb potrafił dostarczyć masę frajdy i spojrzeć na mechanizmy gry pod nieco innym niż w kampanii kątem. Niestety, doskwierał mu skrajny niedobór map - zabawa kończyła się zdecydowanie za szybko. Tym razem jest o wiele lepiej. Nie dość, że poziomów jest odczuwalnie więcej, to do naszej dyspozycji oddano działające na podobnej zasadzie areny Riddlera. To jednak nie koniec niespodzianek – wszystkie te atrakcje przygotowano w dwóch zestawach, oddzielnych dla Batmana i Catwoman!

Gry PC - Galeria - Batman: Arkham City - Screeny

Strona audiowizualna gry stoi na bardzo wysokim poziomie. Muzyka autorstwa Rona Fisha i Nicka Arundela znakomicie podkreśla mroczny, brudny klimat i ma swój istotny udział w budowaniu odczuwanych przez nas emocji – jest cicha i niepokojąca, gdy mamy odkryć ważną tajemnicę lub dynamiczna i pobudzająca, jeśli dojdzie do bijatyki.
Grafika nie zwala z nóg osiągnięciami technologicznymi i prezentuje przyzwoity, pasujący do końcówki 2011 roku poziom. Wielkie wrażenie robi natomiast sama stylistyka gry. To naprawdę zadziwiające jak grafikom udało się przekształcić śmiesznych przebierańców pokroju Pingwina czy Jokera w budzących respekt zakapiorów. Zamiast z politowaniem kiwać głową na widok odrobinę żałosnych ubiorów, jakie znamy z komiksowego pierwowzoru, zachwycamy się takimi szczegółami jak zatopiona w twarzy Cobblepota butelka, czy pancerz pewnego nieprzepadającego za upałami jegomościa.

Batman: Arkham City to jedna z najlepszych gier 2011 roku. Znakomita fabuła, wyborne walki i mnóstwo zadań pobocznych sprawią, że będziemy się przy niej świetnie bawić i to nawet wtedy, gdy postać Mrocznego Rycerza nie budzi w nas zbyt gorących emocji. Magia produkcji Rocksteady spowoduje, że szybko zapomnimy o wszelkich niedogodnościach i damy się ponieść wartkiemu nurtowi opowieści. Szkoda tylko, że oddane do naszej dyspozycji tereny nie są odrobinę większe – kiedy już oderwiemy się od ziemi i zaczniemy szybować, chciałoby się móc kontynuować podróż niemal w nieskończoność...

Oceń:
(średnio 5 z 1 oceny)